wtorek, 23 sierpnia 2011

Kilka ważnych wiadomości.

Zaczne od tego, że postaram się pisać regularne notki. Chce by były ciekawe. Nie moge ciągle pisać o tym co jadłam na śniadanie, w co sie ubrałam etc.
Jutro znowu wyjeżdżam do babci. Hahahah ale bd jazda .
Pozdróweczka :*

Dni na wsi. 13.08-21.08

Wyżej jest podana data w jakich dniach mnie nie było.
13.08- sobota
Wyjechałyśmy po południu, zahaczając o dom mojej cioci. Dojechałyśmy około godziny 17. Droga jak zawsze zajeła nam około 30 min ;). Przywitałam się ze wszystkimi i razem z Ewką i Olką zasiadłyśmy przed Tv.
14.08-niedziela
Dzień jak co dzień i już.
15.08-poniedziałek
Święto kościelne czyli Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Siedziałyś my w domu przez prawie cały dzień. Babcia pojechała do kościoła z jej siostrą, która mieszka na drógim końcu wsi. Nie było jej prawie 4 godziny, bo zaszła na obiad, do siosrty. Chłopaki, którzy zaczepiają nas od ostatniego naszego pobytu, obczaili że przyjechałyśmy, więc zaczeła się jazda skuterami. Pierwszy przyjechał Przemek ( jest w moim wieku), do niego dojechał Daniel-sąsia rok młodszy ode mnie, a potem Krzysiek (jest rok albo 2 lata młodszy) i Paweł ( brat krzyśka idzie do 3 kl xD.). Zaczeli stać przy naszej bramie i nas wołać. Nam nie chciało się z nimi siedzieć, bo nie ma z nimi o czym gadać. Zaczełyśmy im robić zdjęcia z ukrycia, mimo że nas widzieli. Cały czas myśleli że nas nie ma ( jak już wspomniałam widzieli miej jak robie zdjęcia), więc pojechali na drógi 'brzeg' wsi z myślą że jesteśmy u cioci. Wrócili. Zaczeli nam pukać po oknach w sypialni babci. Chowałyśmy się w łazięce, na klatce skochowej prowadzącej na góre, korytarzu, a na końcu w dużym pokoju. Zabawa za szybko się nie skończyła, bo dzwonili do drzwi. Chciałam wziąć lody, ale leżały w starej,skrzypiącej zamrażarce i bałam się że mnie usłyszą. Gdy babcia wróciła kazała nam iść do sklepu więc i tak i tak musiałyśmy wyjść. No i oczywiście musiałyśmy potem wyjść na podwórko żeby z nimi siedzieć. Przeniosłyśmy sobie ławke w cień, bo na słońcu mucha by nie wytrzymała. -.- .
16.08- wtorek
Zaczełyśmy przewozić drewka do 'drewalnika'. Nie mam zielonego pojęcia skąd wzieła się ta nazwa. Chiałyśmy to zrobić dla psa Reksa. Kochany piesek ma około 5 lat, a przez pół życia nie widział prawie nic. W tym roku jego klatka stoi za wielkim stosem drewna i nie widzi nic po za pieńkami i blaszanymi drzwiami do stodoły -.- .
17.08-środa
Kolejny dzień przenoszenia drewka. Nie wiem czy w ten dzień nie dojechał Kamil (rok starszy, dowiedziałam się że to mój wujek xD) i Patryk ( rok młodszy, to też mój wujek xD).
18.08- czwartek
Możliwe jest to że w tym dniu dojechał Kamil i Patryk, ale nie dokładnie pamiętam . Kolejny dzień przewożecia drewek.
19.08- piątek
Nic nam się nie chiało robić. Przewiozłyśmy około 5 taczek drewna. Zero chęci do roboty.
20.08- sobota
Dziś znowu przewoziłyśmy drewka, ale nie dużo, bo nam się nie chiało. Znalazłam drewko, które było lekko rozcięte, ale gdy żuca się je o ziemie nie rozpada się. Postanowiłyśmy je przeciąć siekierą. Ja podiełam się pierwsza tego zadania, potem Ewka mniejszą siekierą, a na koniec Olka tą siekierą co ja. Z nas trzech ja mam najwięcej siły więc podiełam się dalszego cięcia. W ogóle mi to nie wychodziło. Dziewczyny zaczeły nagrywać moje kalectwo. Jestem fajna, bo przeciełam to drewko. ^^. Szkoda że film się nie zapisał, bo ja i Ewka zaczełyśmy strasznie klikać w jej telefonie, a nie mamy zielonego pojęcia jak zapisywać filmy .xD. Potem dziwczyny nagrywały Reksa i jakie męczarnie przeżywa. Wieczorem przyjechali chłopaki oprócz Krzyśka z drugiego końca wioski. Podobno na pielgrzymke pojechał. Oczywiście było śmiesznie i głupio. Śmieszne było, gdy Patryk trzymał drzwi og kotłowni, a ja je otworzyłam, a on sie siłował żeby jes zamknąć. ^^ . Hahaha
21.08-niedziela
Dzień jeden z inych, bo wracamy do domu. Wkońcu będziemy w cywilizacji miejskiej, z internetem. Tam gdzie byłam też był net, ale laptop się zepsuł. ;/

No to chyba tyle z mojej podróży. Chwała tym osobom które to przeczytały.

Co u Magdy ?

Hej, siema, witam !
Niektórzy z kilku czytelników, albo może i nikt, zastanawiali się co ze mną się stało. O tuż wam mówię. Są wakacje i za dużo się dzieje, jestem leniwa i nie chce mi się pisać notek.
W ostatnim tygodniu dużo się wydarzyło. Zastanawiam sie czy opisać to w jednej notce czy każdy dzień z osobna czy w skrócie w jednej, oddzielnej notce.
Ja wiem , że dzine ze mnie dziecko, ale raczej wybiore trzeci sposób, czyli napisze oddzielną totke z poprzedniego tygodnia :}. Nie wiem komu to bd się podobało ale spokooo :D.
Opisując dzisiejszy dzień to jest super nudno. Zaczełam dzień od bajek na TVP1 ;]. Potem tosty na śniadanko, szybkie ogarnięcie się i sprzątanie. Ja nie sprzątałam bo nie miałam najmniejszej ochoty, więc zaczełam prostować włoski, czego nigdy nie robie ;]. Myślałam że moja prostownica jest gorsza, ale jest całkiem spoko. Zawsze efekt się niszczył, bo zaraz po wyprostowaniu wychodziłam na podwórko na wiaterek :}. Cały dzień przesiedziałam na podwórku :}.
Co do kolejnej notki bd pisała ją dziś zaraz nawet, ale pierwno przeczytam bloga Jowitki, z którą teraz na skype gawędze bez żadnych słów, to chyba u nas normalne :}